Przyznam się szczerze, że nie uroniłam ani jednej łzy po dymisji Bartosza Arłukowicza, który przez ostatnie 3,5 roku odpowiadał za resort zdrowia. Mimo wprowadzenia rozwiązań dotyczących in vitro, które zaowocowały przyjęciem przez Sejm ustawy, a także przygotowaniem i wprowadzeniem pakietu onkologicznego, mam nieodparte wrażenie, że Minister był wielkim nieobecnym w polityce ostatnich lat, który unikał kontaktu z mediami.

Rozmawiał z dziennikarzami jedynie w sytuacjach podbramkowych, w których musiał bronić lub tłumaczyć się ze swoich decyzji. W większości przypadków prowadzona przez niego komunikacja miała wrogi, atakujący lub też defensywny charakter. Przekładało się to na jego wizerunek jako nadąsanego i obrażonego na wszystko oraz wszystkich polityka. Obserwując jego poczynania można przypuszczać, że nie dogadywał się z samorządami zawodowymi, a także nie układało mu się z konsultantami medycznymi. Pewnie dlatego trudno mi obecnie wskazać jakichkolwiek jego zwolenników. Jego wizerunek rzutował także na postrzeganie resortu, który, cytując Pawła Walewskiego z Polityki, stał się „symbolem arogancji i zamkniętą twierdzą”.

W trakcie rządów Ministra Arłukowicza najbardziej brakowało mi promowania kultury dialogu. Wsłuchiwania się w potrzeby i niepokoje szeroko rozumianego środowiska związanego z ochroną zdrową – pacjentów, lekarzy, pielęgniarek, także firm farmaceutycznych, a w konsekwencji wspólnego wypracowywania rozwiązań. Ministerstwo Zdrowia jest jak każda inna organizacja, a minister zdrowia jak każdy inny prezes musi umieć przedstawiać swoją wizję, strategię i plany na najbliższy czas, ale również potrafić komunikować się z kluczowymi interesariuszami. Czasem konsultacje społeczne nie wystarczają. Organizacje działające komercyjnie często wykorzystują model współpracy nazwany „Dialogiem Społecznym”. Zakłada on współpracę ze wszystkimi zainteresowanymi stronami prowadzoną w sposób odpowiedzialny, rzetelny i usystematyzowany. Rozpoczyna się ona od poznania oczekiwań interesariuszy, odpowiedzi na nie i dopiero na tej podstawie podejmuje się (w ścisłej współpracy z podmiotami biorącymi udział w procesie) decyzje.  Ministerstwo Zdrowia zawsze będzie zmagać się z problemem „za krótkiej kołdry” i zbyt wielu potrzeb i roszczeń, które uniemożliwiają zadowolenie wszystkich. Warto jednak brać przykład z rozwiązań, które pozwoliły zbudować trwałe relacje z otoczeniem zewnętrznym, a także zidentyfikować i wdrożyć odpowiednie programy naprawcze (np. Dialog Społeczny Polskiego LNG S.A.).

Duże nadzieje pokładam w nowym Ministrze Zdrowia prof. Zembali. Jest to osoba o ogromnym doświadczeniu w zarządzaniu jednym z najlepszych szpitali w kraju i jeszcze większym dorobku medycznym. Wydaje się być osobą niezwykle komunikatywną i otwartą. Zdążył już zapowiedzieć, że jest gotowy wysłuchać i przeanalizować rekomendacje specjalistów m.in. w związku z naprawą pakietu onkologicznego. Profesor podkreśla, że chce zmieniać onkologię z tymi, którzy ją robią dobrze – jeśli ktoś tylko krytykuje, a sam ma bałagan u siebie, nie może być wiarygodnym ekspertem. Przyznaję, że tym stwierdzeniem zaskarbił sobie moją sympatię. Wierzę bowiem głęboko, że tylko ścisła współpraca środowiska medycznego, a przede wszystkim dialog ekspertów z różnych dziedzin, jest szansą na uzdrowienie polskiej służby zdrowia.

Agnieszka Mroczek

Więcej na blog.hkstrategies.pl

Privacy Policy

We have updated our Privacy Notice for this website. Please click below to review.

View Privacy Policy