Serwisy crowdfundingowe to dziś ogromna siła – w kilka dni potrafią wywindować wynalazców pozornie niszowych gadżetów na wyżyny internetowej popularności. Wielu komentatorów wciąż patrzy na nie jak na medium kreujące twórców znikąd, na zasadzie „każdy może”, liczy się tylko dobry pomysł. Tymczasem, jeśli się przyjrzeć bliżej głośnym crowdfundingowym sukcesom, to widać, że są to bardzo przemyślane od strony komunikacyjnej projekty, wykorzystujące możliwości szeregu narzędzi PR-owych i marketingowych – od buzzu w mediach społecznościowych po rozpoznawalność twórców lub ambasadorów zgłaszanych pomysłów. Co więcej, w wielu przypadkach crowdfunding to nie tylko sposób na zebranie funduszy – to również samo w sobie bardzo zasięgowe narzędzie komunikacji, które może wesprzeć istniejącą już markę bądź zadecydować o rozgłosie rozwiązania, które wprowadzane na rynek w tradycyjny sposób nie miałoby szans na przykucie uwagi mediów i odbiorców przez dłuższy czas.

3 miliony dolarów w 3 dni, rekord Kickstartera pobity w 8 minut – te statystyki elektryzują media śledzące internetowe hity na całym świecie. Tak ogromny sukces odnosi gra karciana „Exploding Kittens”. Projekt generuje wiele komentarzy, od zachwytów po krytykę, choć nie samego produktu, ale zjawiska – dlaczego tyle osób chce wesprzeć eksplodujące kotki? Może dlatego, że jednym z twórców jest Matthew Inman, twórca The Oatmeal, komiksu internetowego, który dziś w wielu kręgach może powalczyć popularnością z kultowym Dilbertem. Zdaje się o tym zapominać wielu nieamerykańskich komentatorów. Razem z kolegami z branży gier wideo doskonale przyłożył się do komunikacji projektu, od początku nadając jej swój charakterystyczny styl, za który uwielbiają go fani – już wprowadzające wideo daje świetną zapowiedź czekającej graczy zabawy, a zainteresowanie projektem jest umiejętnie podsycane w kanałach społecznościowych. Zważywszy na liczącą ponad 3 miliony fanów facebookową społeczność wokół The Oatmeal, jest to uzasadnione podejście. Jeśli do tego dodamy media ekscytujące się biciem kolejnych rekordów Kickstartera, mamy już samonapędzającą się machinę, dzięki której The Oatmeal zmonetyzował swoją już dość dużą popularność oraz zyskał zupełnie nową skalę dotarcia.


Co jest dziś bolączką audiofilów? Co by ich skłoniło do zakupu produktu? Te pytania niewątpliwie zadali sobie twórcy Pono, czyli przenośnego odtwarzacza muzyki cyfrowej, kolejnego głośnego projektu z Kickstartera. Wielu obserwatorów zastanawiało się, czy takie urządzenie nie jest już po prostu reliktem przeszłości. Jednak komunikacja zbudowana na dobrym insighcie i wsparciu gwiazd muzyki zaprocentowała. Neil Young, właściciel i ambasador projektu, już z wyprzedzeniem konsekwentnie budował komunikację, wytykając ograniczenia popularnych sposobów odtwarzania cyfrowej muzyki i zapowiadając alternatywę, również na kanapie u Davida Lettermana. Tak składana obietnica najlepszej możliwej jakości odtwarzania muzyki cyfrowej, wsparta przez m.in. Patti Smith, Anthony’ego Kiedisa z Red Hot Chili Peppers czy Arcade Fire, trafiła do serc i kieszeni donatorów. W efekcie projekt zebrał ponad 6 milionów dolarów. Dziś, gdy produkt ląduje na sklepowych półkach w tradycyjnej dystrybucji, budzi już znacznie mniejsze emocje i gdyby nie legendarna zbiórka na Kickstarterze pewnie jego żywot w mediach i w publicznej świadomości byłby znacznie krótszy.

Również lokalnie możemy się pochwalić ciekawymi, dobrze przygotowanymi od strony komunikacyjnej projektami – twórcom gry „Pan Lodowego Ogrodu” udało się zebrać niebagatelną jak na polski rynek kwotę niemal 125 tys. zł w serwisie Wspieram.to ( i kolejne prawie 22 tys. dolarów na Kickstarterze). Na tak duży sukces złożył się nie tylko talent twórców (gra jest znakomita!) i rozpoznawalność powieści fantasy Jarosława Grzędowicza, której gra jest adaptacją, ale także udana promocja – wspomnę tylko najbardziej podstawowe narzędzia takie jak zbudowanie własnych kanałów komunikacji (strona, social media), prezentacje prototypu, inicjowanie dyskusji w fandomowym środowisku czy wsparcie opiniami znanych blogerów. Z taką komunikacją projektowi udało się trafić nie tylko do głównej grupy docelowej, ale również przebić do bardziej mainstreamowych mediów. I nie mam wątpliwości, że w przyszłych doniesieniach o kolejnych produkcjach twórców gry jeszcze nie raz usłyszymy odwołania do crowdfundingowych sukcesów.

Nawet twórcy największego sukcesu Kickstartera, Coolest Cooler, przyznali, że bez rozpoznawalności zbudowanej na bazie wcześniejszej, nieudanej zbiórki, i odpowiedniej komunikacji z pozyskaną wtedy grupą zainteresowanych donatorów nie byliby zapewne w stanie zebrać tylu środków. A zebrali ponad 13 milionów dolarów! To tylko początek drogi do sukcesu biznesowego, bo po zbiórce trzeba jeszcze projekt zrealizować i zadbać o odpowiednią komunikację zarówno z donatorami, jak i potencjalnymi nowymi klientami… ale to już temat na inny post.

PS Nie samymi technologiami człowiek żyje i (mniej lub bardziej) inteligentna rozrywka też jest mu do szczęścia potrzebna. Dlatego w lipcu zapraszam na partyjkę eksplodujących kotków.

Aleksandra Warzecha

Więcej na blog.hkstrategies.pl

Główne źródła: Kickstarter.com, DigitalTrends.com, Mashable.com, Wspieram.to, GeekWire.com

Privacy Policy

We have updated our Privacy Notice for this website. Please click below to review.

View Privacy Policy