Świat marketingu niezwykle szybko odpowiada na zmiany na rynku mediów. Specjaliści ds. komunikacji wyłapują trendy oraz nowe narzędzia i wykorzystują je na potrzeby swoich marek. Kampanie reklamowe na Facebooku to już oczywistość, posty sponsorowane na Instagramie hulają w Polsce od kilku tygodni, w USA marki mają taką możliwość od ponad roku. Na komercjalizację dłużej czekał tylko Twitter. Dopiero w ubiegłym miesiącu serwis społecznościowy uruchomił Audience Platform, która ma rozszerzyć możliwości publikowania reklam na urządzeniach mobilnych poza samym mikroblogiem.

Kreatywni znacznie szybciej docenili potencjał marketingowy innej aplikacji. Tinder, aplikacja mobilna wykorzystująca dane z Facebooka i informacje o aktualnej lokalizacji użytkownika, pozwala na zawieranie wirtualnych znajomości zgodnie z preferencjami seksualnymi poprzez kliknięcie serca (swipe right – „tak, podoba mi się”) lub krzyżyka (swipe left – „nie podoba mi się”). Jeśli osoby wzajemnie się sobie spodobają (obie wybiorą opcję swipe right), mogą rozpocząć czat. Aplikacja zbiera negatywne opinie – mówi się, że sprowadza człowieka do poziomu fizyczności, skupia się na powierzchowności, zachęca do niezobowiązującego seksu. Samo zło. To jednak przeszkadza tylko krytykom, ponieważ zagraniczni marketingowcy zagościli na Tinderze na dobre, a Polacy również zaczynają odkrywać możliwości tej randkowej aplikacji. Kreatywni prześcigają się w coraz to bardziej nieoczywistych pomysłach.

Swipe right/left

Aplikacja Tinder w zasadzie nie ma granic, jest bezpłatna w podstawowej wersji, a jej użytkownicy codziennie dokonują 1,6 mld swipe’ów i 26 mln match’ów (dane za blog.gotinder.com), co w zestawieniu z liczbą ludności Polski w końcu 2014 r. (38 mln osób) robi wrażenie. Eksperci opisują użytkowników Tindera jako młodych singli mieszkających głównie w miastach, otwartych na nowe technologie i łatwo podejmujący impulsywne decyzje. Platforma nie ma oficjalnego narzędzia do działań reklamowych. Jedynym ograniczeniem jest regulamin. O potencjale aplikacji świadczy fakt, że w czasie tegorocznej edycji Cannes Lions International Festival of Creativity twórca Tindera, Sean Rad, sam zachęcał obecnych do wykorzystania aplikacji jako platformy kontentowej.

Yes, yes, yes!

Już latem 2013 roku działaniami w aplikacji Tinder została wsparta premiera serialu Suits, kilka miesięcy później na flirt mieli szansę wielbiciele seriali The Walking Dead i The Mindy Project.

Miejsce na Tinderze znaleźli dla siebie również aktywiści. Amnesty International z kampanią na temat bezpiecznych zachowań seksualnych oraz The Immigration Council of Ireland z działaniami na rzecz podnoszenia świadomości społecznej na temat handlu ludźmi. Amerykańska piosenkarka, w Polsce znana raczej ze swoich ról w filmach dla dzieci i młodzieży, Hilary Duff wykorzystała aplikację Tinder do promocji swojego singla. Tuż przed premierą klipu amerykańskie media obiegła informacja, że artystka korzysta z randkowej aplikacji, a w klipie wykorzystano nagrania wideo z randki zaaranżowanej na Tinderowym czacie.

Znana w świecie mody marka Calvin Klein, która od zawsze wzbudzała kontrowersje swoimi sugestywnymi kampaniami postawiła na sexting. Na materiałach outdoorowych kampanii umieszczone zostały fragmenty prawdziwych czatów z Tindera i wiadomości SMS poświęconych tematyce seksualnej.

Mimo że mechanizm działania Tindera jest niezwykle prosty, to daje dużo możliwości kreatywnego wykorzystania w komunikacji online i offline. Oczywiście dane dotyczące użytkowników platformy są znikome i bardzo ogólne, to jednak wygląda na to, że potencjał i siła nabywcza, jaka tkwi w jego użytkownikach jest ogromna. Platforma w Polsce dostępna jest od niedawna i nie przeszła jeszcze testu czasu. Możliwe, że w ciągu kilku miesięcy polscy konsumenci znudzą się tą aplikacją i powrócą do tradycyjnych serwisów randkowych typu eDarling czy Sympatia. Chwilowo jednak dobra passa Tindera trwa, określenie swipe weszło już do języka potocznego – aplikacja jest nowa, szybka, bardzo precyzyjna i pozwala na dużą dozę swobody. Jeśli utrzyma się na topie, to podobnie jak w przypadku innych serwisów społecznościowych, jego twórcy stworzą narzędzie dla biznesu, pozwalające jeszcze trochę na nim zarobić.

Tinder w Polsce tylko czeka na komercyjnych użytkowników, którzy dostrzegli jego potencjał i nie boją się ryzyka oraz krytycznych opinii. Kontekst seksualny towarzyszący aplikacji wymaga, by zaplanowane działania były realizowane ze smakiem i dystansem do marki. To, czego szczególnie się obawiam to fakt, że nie jest to platforma dla wszystkich produktów. Widzieliśmy już przykłady nieudanych kampanii, których autorzy byli przekonani, że seks sprzeda wszystko, nawet zupę, owsiankę i pasztet. Jednak nie wszyscy znają się na flircie….

Oryginalny materiał opublikowany na łamach Bloga ZFPR.

Joanna Manarczyk

Więcej na blog.hkstrategies.pl

Privacy Policy

We have updated our Privacy Notice for this website. Please click below to review.

View Privacy Policy